O błędach, przyjaźni i gotowaniu.

O błędach, przyjaźni i gotowaniu.

W knajpie nieopodal mojej pracy, znanej każdemu weganinowi, wpadło mi w ręce czasopismo „Charaktery”. Szereg ciekawych informacji wyniosłem z artykułu o wspominaniu. Czymś ogólnie znanym, co jednak umknęło wcześniej mojej uwadze, było opisanie pamięci jako narzędzia niezwykle ułomnego. Dowiedziałem się, że często zdarza nam się zapominać to co złe, pamiętać to co dobre, wiele zaś faktów mieszczących się gdzieś pomiędzy, koloryzować. Jak tu ze spokojem powspominać, kiedy zagłębiając się w przeszłość dostajemy tak zaburzony obraz tego co było?

Są jednak sytuacje do jakich uśmiechamy się w duchu, nie mając obaw czy to aby na pewno nasze wspomnienia. Dobrym przykładem jest mój epizod w samorządzie szkoły. O ile mi się wydaje to na początku gimnazjum przyjaciele urządzili kampanię skazaną na sukces. Oklejenie stołówki plakatami z hasłem „Smacznego. Głosuj na Piotra Jasińskiego.”, okazało się mistrzostwem marketingu politycznego. Co prawda sukcesu w tamtych wyborach nie przekułem w dalszą karierę, ale przyjaźń i dobre wspomnienia pozostały.

Nie sposób zliczyć ile razy później potykałem się i błądziłem. Ilości zranień jaką zafundowałem mojej największej do tej pory miłości, nie da się zliczyć na palcach obu dłoni. Dlaczego wtedy pamięć nie mogła działać dobrze i uwypuklać wszystkiego co zawdzięczałem Kamili? Nawet tęgie głowy redagujące „Charaktery” rozkładają bezradnie ręce spoglądając na faceta, który zmarnował w życiu wszystko to, co dla przeciętnego człowieka byłoby bezcenne. Gdzieś między tymi sytuacjami byli koledzy, o których chciałbym zacząć mówić per „przyjaciele”.

Każdy z nas inaczej wykorzystuje to słowo. Niektórzy zupełnie bez emocji, inni zaś z ogromnym szacunkiem. Uważam, że warto ostrożnie używać pewnych określeń. Nie sposób jednak, po niemal 29 latach chodzenia po tym samym chodniku, nadal ociągać się z nazwaniem ich przyjaciółmi. Ci o których myślę wiedzą o mnie dużo i pamiętają to co dobre. Coraz częściej jednak mogę się o nich oprzeć, gdy błędy ciążą zbyt mocno. Dobrze żyć ze świadomością, że ktokolwiek poza mną stara się je zrozumieć i w pewnym sensie dźwigać je wraz ze mną.

Historia lubi się powtarzać, zataczać kręgi, przemawiać do nas. Oby z tej nauki wypływały mądrość, refleksja i poprawa przyszłości. A życie zawsze może sprowadzić to do słów przyjaciela, który wysłuchawszy moich żali stwierdził: „Nie pierdol, myśl o gotowaniu.”. Racja, pomyślałem, zbliża się moja kolej na przygotowanie wspólnej kolacji. Dziś ja organizuję stołówkę, a prywatne wybory wygrywają Ci, dzięki którym zwyciężałem już dawno temu. Oby tylko znajomi z wegańskiej knajpy nie dowiedzieli się, że podam jutro karkówkę.

2 thoughts on “O błędach, przyjaźni i gotowaniu.

  1. Macieju, dziękuję za ten merytoryczny komentarz. Sprawdzę przepisy dotyczące piersi. Pozdrawiam.

    🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *