Tnij – prawo – 90.

Tnij – prawo – 90.

Dzień dwudziestych urodzin zacząłem nietypowo. Spiesząc na kawę z ukochaną, pierwszy i ostatni raz straciłem panowanie nad samochodem. Pędząc do Śródmieścia, dotarłem do zakrętu, który nie wybacza błędów. Nie dostosowałem prędkości Poloneza do warunków, które tamtej zimy panowały za oknem. 1115 kilogramów stali wyleciało z zakrętu i wbiło się w latarnię. Auto wsunęło się ku górze. Latarnia pękła, a jej duża część wpadła do czyjegoś ogrodu. „Kurwa mać!”, nic więcej nie miałem w tamtej chwili do dodania. Traf chciał, że niedaleko za mną jechała pusta laweta. Wymieniliśmy spojrzenia z jej kierowcą i kilkanaście minut później już mnie tam nie było. Od tamtej pory każdy, kto jeździ ze mną samochodem, może czuć się bezpiecznie. Inna rzecz, że dopiero niedawno zacząłem uczyć się, jak wychodzić z zakrętów. Nie tych na drodze, a takich jakie funduje nam życie.

Większość moich bliskich poznało i pamięta Kamilę, wyjątkową kobietę, z którą spędziłem znaczną część swoich lat. Niestety tylko garstka z nich jest świadoma, jak wiele jej zawdzięczam i jak źle ją potraktowałem. Jeśli ktoś mówi o wartości, którą jest nauka na własnych błędach, muszę się z nim zgodzić. Niestety nie każdy zdaje sobie sprawę, ile taka nauka może kosztować.

To była bardzo intensywna znajomość. Sposób, w jaki się poznawaliśmy, śmiało można nazwać pięknym, niezwykłym. Dwoje ludzi o wyraźnie innych poglądach i temperamencie poczuło, że chce się do siebie zbliżyć. Trudno wyobrazić sobie wielogodzinną rozmowę przy jednym kubku herbaty. Uwielbiała ją i delektowała się każdym łykiem. Dyskutowaliśmy o tym, o czym nie rozmawia większość ludzi, która ciężko pracuje czy ma kolejne dziecko. Pierwszy raz w życiu miałem poczucie, że nie robię niczego bezrefleksyjnie. Sprzeczaliśmy się, wymienialiśmy argumenty, zaczynaliśmy rozumieć siebie nawzajem.

To, czego zabrakło przez wiele wspólnie spędzonych lat, to moja wdzięczność wyrażona głośno. Kamila oddała mi całą siebie. Zaufała bezgranicznie, powierzyła wszelkie problemy, zaangażowała się do samego końca. Jestem realistą i nie idealizuję. Oboje z nas dużo wkładało do tej relacji. Jednak nie sposób zapomnieć o tym, że dzięki niej zmieniłem swój charakter i poglądy. Z perspektywy lat śmiało mogę twierdzić, że jeżeli jest we mnie coś wartościowego, to jej właśnie zawdzięczam. Każdy mądry człowiek na moim miejscu powinien skakać pod niebo i krzyczeć „Dziękuję! Jestem szczęśliwy! Kocham!”. Ja w tym miejscu milczałem, a gdy poczułem się mocny, odszedłem.

Kiedy wchodzisz w zakręt, nie bój się patrzeć wstecz. To, co widzisz w lusterku, pozwoli uniknąć dalszych błędów. Auto tracąc przyczepność, zaczyna pokonywać drogę niewłaściwym torem. Jedynie patrząc wstecz, przypomnisz sobie, co zrobiłeś źle. Co sprawiło, że tracisz kontrolę, a koła odrywają się od jezdni.

Minione 2 lata to chyba najcięższy czas, jaki przeżywałem. Począwszy od rany zadanej Kamili, skończywszy na efekcie moich działań, jakim jest stracony czas. Czas samotny i pusty. Taki, którego nikomu nie życzę. Przez chwilę od naszego rozstania sądziłem, że mam dobry pomysł na przyszłość. Okazało się, że rzeczywistość może różnić się od przyjętych założeń. To, co na pierwszy rzut oka wydawało się wartościowe, okazało się tanie, żeby nie powiedzieć tandetne. Ci, którym nie jest obojętny mój los, mają świadomość, ile emocji, czasu, pieniędzy i zdrowia udało mi się stracić. Pomimo że bilans ostatnich miesięcy wydaje się ujemny, nie cały ten czas był zły. W taki czy inny sposób wychodziłem ze strefy komfortu, a część decyzji nie była błędem. Nie zamykam przed sobą wszystkich ścieżek, na które wkraczałem. Z części radykalnie się wycofuję, ale kilka z nich przyniosło radość. Wzbogaciłem się o nowe doświadczenia i dziś bardziej świadomie potrafię decydować, co jest dla mnie dobre. Będąc kierowcą pustego samochodu nie muszę słuchać rad innych. Dopóki utrzymuję się w zakręcie, wygrywam.

Gdy jesteś na zakręcie nie bój się kontrować. Staraj się szukać takiego położenia kierownicy, które przywróci Cię na właściwy tor. Musisz być gotowy na to, że pogorszysz swoją sytuację. Ale zakręt jeszcze się nie kończy, zdążysz wyjść obronną ręką. Musisz.

To, co bardzo boli po podjęciu złej decyzji, to fakt, że jedynie ty płacisz jej pełną cenę. Wokół znajduje się wielu doradców, którzy próbują pocieszyć albo zrozumieć. Kiedy zbyt dużo przytłacza, bardzo trudno o racjonalne spojrzenie na tych, którzy są w pobliżu. Łatwo jest dojść do momentu, gdy otaczasz się ludźmi, którzy nie są w stanie Ci pomóc, a przeciwnie, pogłębiają trudności. Wydaje mi się, że w ostatnim czasie po raz pierwszy poczułem, jak smakuje samotność. Prawdziwe uczucie pustki i braku zrozumienia. Tego stanu nie da się prosto opisać, bo wymaga odczucia wielkiego deficytu. Gdy okazało się, że na własne życzenie wyciąłem z życia miłość kobiety wraz z jej wielkim zaangażowaniem, tej luki nie dało się łatwo wypełnić. Na szczęście w pewnym stopniu problem samotności da się niwelować. Jestem wdzięczny tym kilku osobom, które pilotują mnie w trakcie jazdy. Wiem, że starają się i robią tak dużo jak uważają za stosowne, bym był bezpieczny. Wydaje mi się, że każdy z nas ma kogoś, kto może być dobrym pilotem.

Jeśli możesz, wychodząc z zakrętu, miej ze sobą pilota. Uważnie dobieraj swojego doradcę, ale nie bój się zaryzykować i zaufaj mu. Może się okazać, że właśnie on będzie współodpowiedzialny za szczęśliwe zakończenie podróży.

Czuję, że w tym momencie minąłem połowę zakrętu i zaczynam z niego wychodzić. Nadal jest ślisko, kontruję, ale coraz lepiej widzę, co znajduje się za nim. Niedawno gościem mojego domu była sympatyczna, młoda koleżanka. Dziewczyna doświadczona przez los, ale przez to mądrzejsza od rówieśników. Ciekawy jej podejścia do życia bezwiednie sprawiłem jej przykrość. W oczach mojej rozmówczyni pojawiły się łzy, gdy rozmawialiśmy o planach na przyszłość. Nie miałem pojęcia, że tego, co będzie jutro można bać się tak bardzo jak ona. Dopiła resztkę alkoholu i wyszła na papierosa. Do tej pory jestem pod dużym wrażeniem tej rozmowy i sam zastanawiam się, jak myśleć o tym, co znajduje się za zakrętem.

To, czego uczę się każdego dnia, to mężne spoglądanie w przyszłość. Trudną sztuką jest rozgraniczenie tego, co zależy od nas, od spraw, na które nie będziemy mieć wpływu. Wychodząc z zakrętu, chciałbym być możliwie pewny przyszłości, aby spać spokojnie. Niestety życie nie jest tak proste i wymaga od nas większej uwagi. Starajmy się więc skupić na tych wszystkich działaniach, które możemy podjąć samodzielnie i doprowadzić do końca. Spróbujmy uwolnić się od myśli na temat niepewnej części przyszłości. To szczególnie trudne, kiedy wiążą się z tym emocje. Ale za zakrętem, mimo niepewności, czekają też miłe niespodzianki.

Gdy minąłeś połowę zakrętu, spróbuj przyspieszyć. Poczujesz większą kontrolę nad sytuacją i zdecydujesz, na których częściach życia trzeba się skupić. Planuj, ale bądź gotowy na to, że na końcu drogi nie będzie dokładnie tak jak sobie wymarzysz. Pamiętaj, dużo wygrałeś, jeśli jesteś już na prostej.

 

dziedzic-zakret-fb

One thought on “Tnij – prawo – 90.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *