Motywacja przez wolność

Motywacja przez wolność

Przez ostatnie tygodnie moje myśli krążyły wokół szeroko rozumianej motywacji. Temat sam w sobie wydawać się może błahy. Na pewno zaś odmieniony przez wszystkie przypadki w książkach, artykułach, portalach i programach telewizyjnych. Obłożeni pracą; współzależni od partnerów, rodzin, znajomych; bombardowani informacją; poirytowani i zmęczeni, albo przeciwnie, poszukujący i krzesający w sobie resztki sił. Borykamy się z motywacją nawet wtedy, gdy nie umiemy nazwać jej braku głośno.

Nie aspiruję do roli następcy Mateusza Grzesiaka czy Briana Tracy, to pewne. Choć z dużym szacunkiem traktuję ludzi opisywanych jako „współcześni inspiratorzy”. Nawet jeśli za ich plecami stoi biznes, nie warto dzielić włosa na czworo, jeśli komukolwiek pomogli. Chciałbym aby moje zapiski zostały czymś bardziej osobistym. Nie zagląda do nich zapewne wiele więcej osób, ode mnie samego.

Mówię o tym, bo chciałbym przytoczyć pewne prawidło, jakie zaobserwowałem we własnym życiu. Nie mam pojęcia czy jest ono bliskie komuś jeszcze. Ba, nie spodziewam się też, że mogłoby być jakkolwiek użyteczne. Zależy mi na tym, by je pielęgnować i rozwijać. Ponieważ pierwszy raz od dłuższego czasu czuję przypływ siły.

W ostatnich dniach dotarła do mnie opinia znajomej. Wspomniała, że przejrzała fragment moich notatek. Uważa je za nudne i nie rozumie celu publikowania takich słów w Internecie. Uśmiechnąłem się w duchu, bo podobne pytanie zadaję sobie za każdym razem gdy klikam „Opublikuj”. Ale za tym co powiedziała, stoi głęboki sens. Podbudowuje mnie fakt, że coraz skuteczniej wyrywam się z klinczu w jakim tkwiłem nie raz. To bardzo osobiste i trudne. Wiem jednak jak potrzebne jest skierowanie światła na to, co chowało się w cieniu. Wystawione na widok może być mądrze rozeznane, opisane i zmienione.

Klincz ów to nic innego jak obawa przed opinią innych i troska o ich odczucia. To niedoskonałość jaka jest w stanie tłamsić najprostsze potrzeby, nie mówiąc o dalekosiężnych marzeniach i planach. Ostatnie lata pozwoliły mi poznać wielu ludzi o najróżniejszych charakterach. Paleta, jaką ułożyło mi życie, przerosła oczekiwania. Ubogacającym, ale trudnym doświadczeniem, było poznawanie ludzi dalece nieszczęśliwych. Wiem, że dla nich choćby odrobina empatii byłaby darem, jaki odmieniłby ich życie. Trudno więc uwierzyć, że za przekleństwo można uznać spostrzegawczość, rozbudowaną inteligencję emocjonalną czy wrażliwość.

Odczuwam wielką satysfakcję gdy dochodzi do mnie głos, że ktoś nie rozumie moich motywacji. Że słowa moje wydają się niepotrzebne czy nudne. To właśnie wyraźny znak pokazujący zmianę. Coraz lepiej idzie mi podążanie własną ścieżką. Wytyczaną przeze mnie, bez lęku przed innymi. To właśnie nowe źródło motywacji, które działa doskonale. Realizuję siebie coraz swobodniej. Częściej otwieram się na dobro, które przychodzi z zaskakujących kierunków. Chłodniej podchodzę do relacji, jakie zawiodły. I czuję, że postępuję słusznie.

„Motywacja przez wolność”, to może być dobry tytuł postu. Tak sądzę.

tlo_31.03

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *