Warszawa I

Warszawa I

Powieki zaczęły powoli się podnosić. Głowa rzucona na kanapę ciążyła niemiłosiernie. Do uchylonych oczu dochodziły jedynie zarysy kształtów. Wokół było ciemno i cicho. W pierwszej chwili nie wiedział gdzie jest. Zmęczony zaczął się rozglądać, nie podnosząc głowy nawet na milimetr. Podłoga lśniła w świetle wpadającym z zewnątrz. Ale to nie był błysk wypolerowanego drewna. To jakieś milion plam rozlanego płynu. W powietrzu unosił się zapach whisky. Wiedział, że wydarzyło się coś złego.

Bardzo wolno usiadł na kanapie i próbował zrozumieć. Wszechobecną ciemność. Uchylone drzwi na balkon. I to, że kompletnie nie wiedział jaki jest dzień i godzina. Tym bardziej nie miał pojęcia czym było kilkadziesiąt godzin, które właśnie minęły. A były wydarzeniem, które rzuciło cień na jego postrzeganie miasta.

To bardzo dobry klub, uważam, że powinnaś się zgłosić – łysy, barczysty taksówkarz zachęcał siedzącą obok Zmęczonego kobietę. A ty kurwa płać 86 złotych – patrzył jakby sam chciał chwycić za portfel i wziąć co mu się należy. Niepokój, to pierwsza z emocji, która się pojawiła. Później jeszcze bezsilność. Nie było argumentów, nie było słów, które mógłby z siebie wydusić. Młoda kobieta spoglądała niecierpliwie. Zmęczony wpisał PIN i za chwilę rozpadający się Mercedes zniknął na końcu ulicy.

Ciepłe, lipcowe powietrze poruszało zasłonkę. Zwlókł się z kanapy i włączył światło. Przerażający widok unieruchomił go na dłuższą chwilę. Cała podłoga była w lepkich, półprzezroczystych plamach. Zawartość biblioteczki leżała na podłodze. Nerwowym krokiem przeszedł przez resztę mieszkania. Uchylone szafki, ubrania leżące na podłodze. Nie tak wyglądał dom, który opuszczał w drodze nad Wisłę. Wcześniej wszystko było inaczej. Czuł, że spotkała go kara za to co zrobił kobiecie, którą zostawił. Odciął od niej szczęście jak za pociągnięciem brzytwy. Dziś to samo ostrze pozbawiło go złudzeń. Życie potrafi być straszną dziwką – pomyślał.

Wezmę szybki prysznic, zaraz będę. I jak chcesz, wrócę do ciebie wieczorem – powiedziała. Czarne kozaki, ciemne włosy i niesamowicie blada skóra. Zniknęła za drzwiami łazienki. Zmęczony resztką sił podniósł się z łóżka i wszedł do kuchni. Wiedziony instynktem chwycił portfel i włożył go na najwyższą półkę. Ogarnął go strach. Kim jest ta kobieta? Czego ode mnie chce? Skąd się wzięła? Myśli goniły bardzo szybko. Ostatni samodzielny odruch. Uchylił drzwiczki kuchennej szafki. Rulon z pieniędzmi na samochód owinął w folię i włożył do zamrażalnika. Miał poczucie, jakby powieki stawały się coraz cięższe.

Znów skierował swoje kroki ku kanapie. Splądrowane mieszkanie mówiło już bardzo dużo. Sprawdzenie konta zaczęło napawać go jeszcze większym lękiem. Kilka kliknięć i najgorszy scenariusz potwierdził się rachunkiem wyczyszczonym do zera. Kilka ostatnich pensji i plany na przyszłość zniknęły w kilkadziesiąt godzin. Siedząc, wpatrzony w ścianę, zaczął płakać. Wspomnienia powoli wracały. Ale każda myśl była gorsza od wcześniejszej. Żadnego punktu zaczepienia. Niczego, co mogło podnieść na duchu. Poczuł, że wpadł w otchłań z której nie ma wyjścia. Sprawdził kalendarz. Była sobota wieczór. Nad Wisłę ruszył w czwartkowe popołudnie. Prywatny i firmowy telefon świeciły czerwone od nieodebranych połączeń. Ciężko było pogodzić się z myślą, że padł ofiarą brutalnego przestępstwa. Ciężko było o jakąkolwiek myśl lepszą od rozpaczy.

Gdzie tu jest sklep? – zapytała. Chodź, przejdziemy się, mam ochotę się napić. Chwyciła go za rękę i w popołudniowym słońcu ruszyli przez osiedle. Zmęczony kupił butelkę whisky i colę. Po jakimś czasie znowu byli w domu. Tym razem jego przyjaciółka zrobiła się bardziej pewna siebie. Rozsypała na stoliku biały proszek i uformowała linię. Weź – odparła ciepłym, ale stanowczym głosem, podając mu zwinięty banknot. Nie stawiał oporu.

Ciąg dalszy nastąpi.

One thought on “Warszawa I

  1. Naprawdę sądzicie, że to najlepsza opcja? Zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu i nie mogę dojść do żadnych konkretnych wniosków…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *